niedziela, 25 października 2009

Błękitu ciąg dalszy


Do pokazywanych wcześniej lampionów dorobiłam taka deseczkę. Pokryłam ją werniksem szklącym. Przy okazji stwierdziłam, że wbrew napisowi na słoiku po wyschnięciu JEST do usunięcia, wszystko zależy od tego na jakiej powierzchni go położymy. Z deseczki schodził dużym płatem, ściąga się jak gumę...

5 komentarzy:

ach1974 pisze...

Czy ten werniks ściągałaś zanim zupełnie zastygł, czy potem. Ja muszę też ściągnąć z pracy,ale nie wiem jak się za to zabrać i czy nie jest za późno.

Ivonn pisze...

A ja właśnie czekam na przesyłkę z wernikse i mam nadzieję, że się polubimy ;)

Kasia pisze...

A po co go sciągałas? Nie rozumię.

Amalena pisze...

połączenie bieli z niebieskim to moje ulubione :)

Trzpiot pisze...

Ściągałam po kilku godzinach od położenia i dlatego, że brzydko mi spłynął po krawędziach. Ale miałam za co schwycić (za te brzydkie krawędzie), schodził w formie takich gumowych płatków. Oczywiście nie ściągałam z całości bo nie było takiej potrzeby. Eksperymentowałam wcześniej z papierem ściernym na innym przedmiocie tam faktycznie nie dało się zetrzeć. Zmyłam też wodą z tacy ale to było w chwilę po położeniu. Aha, a na bransoletce pokrytej werniksem od pocierania o powierzchnię porobiły się rysy.