niedziela, 17 lipca 2011

Ale za to niedziela...


A w niedzielę, zgodnie z obietnicą... Na początek zapowiadany zapiśnik z identyfikatorem, co jest w środku dziecię postanowiło zachować w tajemnicy robiąc tylko zdjęcie okładki :)
Niedzielny zlot to szycie koptyjskie z nieocenioną Wolfann. O ile proste okazało się trudne, o tyle koptyjskie to wyższa szkoła jazdy:) Efekt jak na zdjęciu.


Dzisiaj udało mi się odtworzyć ścieg tylko dzięki notatkom, na szczęście bardzo szczegółowym. Postanowiłam też sprezentować warsztatowy notes w związku z czym musiałam trochę nad nim popracować. Wyszło jak nie moje.

Ten weekend to scrapki czyste, stonowane, takie inne od tego co wychodzi na codzień z mojego warsztatu. Cukierkowa kartka urodzinowa, na kopercie kwiatki według przepisu Ibiska,

męska zakładka w "wyczepiste" sowy (to według dziecięcia)

i notes dla dziewczyny, którą odwiedzi moja bratanica.

Miał być dziełem mamy ale ta poddała się nie mogąc dać sobie rady ze zdjęciem. To ostatnie też i mnie chciało pokonać ale potraktowałam je pękającym medium i to co się popsuło zostało ukryte :)
Pracowita pszczółka ze mnie, prawda? ;))

4 komentarze:

Fimo pisze...

Super śliczności natworzyłaś pszczółko :-)

KASJA pisze...

Dawno tu nie byłam i teraz widzę, że czekają mnie dłuuuugie i pełne wrażeń chwile aby wszystko nadrobić.......nie próżnowałaś, nie !!!

lejdik pisze...

Dorotko, jesteś jak prawdziwa pszczółka!!Miód dla oczu normalnie podglądać non stop Twoje nowe prace!!Jesteś niespożyta, niewyczerpalna, normalnie baterie Duracell ( z króliczkiem) to się od Ciebie mogą uczyć:D Przepiękne scrapki i bardzo urzekający opis warsztatów!!:)))
Pozdrowienia:)
p

BRONKA pisze...

Pod koniec czerwca byłam na warsztatach u Wolfann, z wrażenia nie zrobiłam ani jednej fotki:-((, ale było super.
Prawdopodobnie będziemy gościć ją w październiku,
natomiast jeszcze w lipcu przyjeżdża do nas Finn.
Mam nadzieję że wszystko się uda
i dużo się nauczymy.
Ty już mistrzynie zaliczyłaś i teraz trzaskasz superowo,
aż zazdroszczę ;-D