poniedziałek, 9 listopada 2009

Klonowe róże


W zeszłym tygodniu spędziłam trzy dni poza domem. Wiem, to już było :-) Ale świadomie przytaczam ponownie tę informację ponieważ tam gdzie byłam każdy stół, komoda, szafa przystrojone były różami. Różami z liści klonu. Dopiero tam odkryłam, jak bardzo się myliłam pisząc parę dni wcześniej, że udało mi się takie róże zrobić. Tyle, że wtedy zrobiła je z pojedynczych liści a w tym bukiecie na zdjęciu na każdą różę użytych jest cztery do pięciu. Ssssssstrasznie mi się to podoba....
Było zabawnie ponieważ po każdej przerwie wracałam z parku z naręczem mokrych, różnokolorowych liści, które przewalały się później na krzesłach, pod krzesłami.. Pozostali uczestnicy warsztatów patrzyli na mnie podejrzliwie. Nic to ;-) nie dość, że się napatrzyłam, "naumiałam" to jeszcze przywiozłam do domu surowce, które teraz cieszą oko w postaci takiego bukietu...

6 komentarzy:

anya.es pisze...

Przepiękny bukiet! :)

barbaratoja pisze...

Praktyka czyni mistrza, prawda?

savannah pisze...

A ja oczywiscie nie mialabym nic przeciwko temu, abys w kilku punktach przedstawila czytelnikom sposob wykonywania takiej wlasnie rozy czy nawet calego bukietu.
Piekne!

ta Magda pisze...

od zawsze podobały mi się tego typu jesienne bukiety z kolorowych liści. Twój bukiet pięknie się prezentuje

Anna pisze...

och przepiękne, rzeczywiście. A wyobrażasz sobie taką kulę ze styropianu w postaci drzewka w tych właśnie różach? napisz jak je robisz.. poproooszę :)

Anonimowy pisze...

Pod mój dach trafiły jakieś dwa lata temu.Podpatrzone w "kwietniku".Przepięknie się prezentują.Pozdrawiam i życzę miłego układania bukietów:))Izzy