niedziela, 21 sierpnia 2011

Wyniki Candy

Dziecię wracaj już do domu!!!
Jak to dobrze, że wynaleziono facebooka bo przynajmniej szczątkowo pozostajemy w jakimś kontakcie. Czy pisałam, że wygrzewa swoje prawie siedemnastoletnie na słońcu Malty? Ceny roamingu zawsze mnie przerażały dlatego sms-y zawsze ograniczaliśmy do minimum. Teraz jednak standardem jest, że jak nocują uczniowie to jest dostęp do netu, bo nie mieliśmy z tym problemu na żadnym z jego wyjazdów. Dlatego teraz korzystam z tych dobrodziejstw. Mimo to tęsknię za nim niesamowicie, bo takie pseudo gadu-gadu nie zastąpi mi jego bieżącej paplaniny. W każdym razie czatujemy sobie, dziś przesyłał mi instrukcję jak zrobić zrzut ekranu.
Chodząc do podstawówki zakochał się w Mac'ach i zaraził mnie swoją pasją. Oboje mamy lapki tej firmy jednak do dziś nie zgłębiłam tajników funkcji, z których na co dzień nie korzystam.Napisał, wyjaśnił, znalazłam.
Potrzebowałam żeby skorzystać z dobrodziejstw randoma do wylosowania zwycięzcy. Okazało się jednak, że nie przewidziałam okoliczności dodatkowych: na 35 komentarzy dwa stanowią komentarze usunięte a jeden jest mój. I powstał dylemat jak liczyć? Wliczać nieważne komentarze? Pomijać? Ile przyjąć jako sumę ostateczną 35? 32? Żadna metoda nie wydała mi się sprawiedliwa dlatego porzuciłam maszynę i wydrukowałam wszystkie komentarze. Oczywiście jak na blondynkę przystało z przygodami. Na moim lapku wydruk podpowiada się z automatu ale nie mam podłączonej drukarki. Usiadłam więc do stacjonarnego z tradycyjnym Windowsem a tam na pasku brak opcji "drukuj". Skopiowałam wszystko, wkleiłam do worda, usunęłam usunięte i mój i w końcu udało mi się wydrukować wszystkie ważne komentarze. Pocięłam, poskładałam, wrzuciłam do maszyny losującej i znów mnie zastopowało. Przecież dziecię zabrało aparat! Jak udokumentuję wynik losowania?
Stanęło na tym, że rolę Sierotki odegrała moja Mama żeby nie posądzić mnie o kumoterstwo :) a zwycięski los dziecię obfoci po powrocie. Właściwie moim bo się rozmijamy. On wraca we wtorek a ja jutro jadę na tydzień lepić garnki :)

Do rzeczy, zwycięski komentarz napisała Irena. Gratuluję! Zawartość paczuchy pokazałam w poprzednim poście, mam nadzieję, że Cię ucieszy.
Wszystkim pozostałym gorąco dziękuję za udział w zabawie, zapraszam na następną, którą postaram się zrobić po 50 000 wejść.

Jeszcze zagadka komputera. Zgadły dwie osoby, szaro-srebny komputer widoczny jest na ostatnim zdjęciu pod różowym dziurkaczem. Jako pierwsza wskazała go Bronka do której mały drobiazg powędrował w piątek.
Dziękuję Wam wszystkim jeszcze raz za odwiedziny i wszystkie ciepła komentarze i zapraszam ponownie :)

Ps. Też was wzrusza finałowa scena z "W pustyni i w puszczy"? Właśnie oglądam, oczywiście wersji pierwszej :)

3 komentarze:

barbaratoja pisze...

Szczęściary, gratuluję!!!

lejdik pisze...

Kurcze, nie pamiętam finałowej sceny z Pustyni i puszczy...właśnie sobie uświadomiłam, że praktycznie nie pamiętam już końca tej książki...:(((Echh...chyba wypada odświeżyć lekturę z zaprzeszłej wczesnej młodości:)))
Gratuluję Irence i Bronce, a losowanie z Randomem...cóż i tak wydrukowałaś 32 losy, więc....???:):D:D
Pozdrawiam:)

Irena pisze...

Ojej dziękuję:) dopiero wróciłam ze wsi od rodzinki a tu taka niespodzianka!!! :) ależ się cieszę!!! tyle słodkości:)