wtorek, 3 maja 2011

Krasnoludki są na świecie







"Czy to bajka, czy nie bajka,
Myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie...."

W miniony weekend widziałam ich 81. Małe, urocze i chyba wystraszone bo bez specjalnej mapy ujawniło się ich tylko kilka. Przy ulicy, na której mieszkaliśmy było ich pięć, o dwa prawie się potykaliśmy przechodząc obok kilkakrotnie a zobaczyliśmy je dopiero po zakupie wspomnianej mapki. Gdzie można znaleźć te sympatyczne istoty? Oczywiście we Wrocławiu, mieście pretendującym do tytułu Europejskiej stolicy kultury, na który zdecydowanie zasługuje. Bywam we Wrocławiu średnio raz w miesiącu, tam ciągle dzieje się coś ciekawego i atrakcyjnego. Zwiedzanie miasta w poszukiwaniu krasnali jest z pewnością jedną z ciekawszych form jego promocji. Umiejscowiły się w najróżniejszych miejscach, przed budynkami, na parapetach, słupach, w ogródkach. Niektóre są niedostępne dla turystów (a szkoda) bo zlokalizowane np. w przedszkolu czy SPA, niektóre wymagają dodatkowych inwestycji (np. te w ogrodzie botanicznym, do którego trzeba zakupić bilet wstępu), są takie oznaczone na mapie ale tak naprawdę jeszcze w planach oraz te, które pojawiły się jak desant nie znajdując potwierdzenia na zakupionej sztabówce ;). Ale zdecydowana większość jest dostępna i czeka z uśmiechem na identyfikację.
Zabawa z szukaniem przednia, wymaga jednak odrobiny tupetu. Wartownik w jednej z firm zrobił ogromne oczy gdy wparowałam z dziecięciem szukając krasnala, "kogo"? zapytał gdy sprecyzowałam cel naszej wizyty. W innym miejscu bezczelnie weszliśmy na teren nieczynnej w tym dniu kancelarii prawnej z okrzykiem "my tylko sfotografujemy krasnala". Ten na "Wyspie Słodowej" wymagał kolejnego podejścia ze względu na zamknięcie w sobotę terenu w związku z trwającymi tam koncertami. Poszukiwaniu towarzyszyły pozytywne emocje i wymiana uśmiechów z innymi turystami, w rękach których widać było charakterystyczne mapki. Naładowałam sobie akumulatorki, podziwiałam ponownie Panoramą Racławicką i zobaczyłam na żywo kilka prac Hasiora, które mnie zachwyciły pomysłem, wykorzystaniem materiałów, kolorystyką. Nazwałabym Go pierwszym polskim scraperam, zdecydowanie muszą zapoznać się bliżej z Jego twórczością.
Dla Was mam klika krasnalich zdjęć i oryginalną kompozycję ludzi schodzących do podziemia i wychodzących. Od pięciu lat przechodzę obok tych co schodzą, tych wychodzących widziałam po raz pierwszy a przecież to po drugiej stronie ulicy. Znamienne...


4 komentarze:

barbaratoja pisze...

Obiecuję sobie taki spacer w czasie każdej obecności we Wrocławiu. Może następnym razem się uda?

Agata Adelajda pisze...

Myśmy byli jakieś 3 lata temu i była ich garstka - chyba się mnożą:)

Peninia pisze...

Och super...jestem pod wrażeniem.Wspaniałe fotografie!Dziekuję za odwiedzinki na blogu i miłe komentarze.Pozdrawiam ciepło:)

lejdik pisze...

Ależ wypasione stado krasnali spotkałaś!!!Bardzo podobają mi się również 'wchodzący" i "wychodzący"!:)))Serdecznie pozdrawiam, fajnie, że mogłaś sobie miło poodpoczywać:))