sobota, 4 września 2010

Plener i hiszpańskie damy


Miało być o koniach ale będzie wątek hiszpański. Efekt warsztatów z hiszpańskiego malowania dekoracyjnego. Ponieważ ta praca poprzedzała wieszak to słuchałam porządnie i nawet udało mi się (tak myślę) uzyskać oczekiwany efekt.
Jak widać w pracy zawarłam szablony, w których się zakochałam, co zdążyłam już wcześniej ogłosić wszem i wobec. Co ciekawe wiele szablonów nie wygląda zachęcająco jako materiał pomocniczy a ich urok objawia się dopiero na gotowej pracy. Zachorowałam jeszcze na kilka wzorów, które będę nabywać w kolejnych miesiącach. Są niepozorne ale dają niesamowite efekty. Moje zauroczenie chyba widać w każdym zdaniu :-).
Mam wrażenie, że ten plener obok wspaniałej atmosfery i zabawy spowodował krok w moim rozwoju. Widzę to w moich pracach, które na różnych etapach wykonania zastawiają wszystkie płaskie powierzchnie w salonie. Zresztą pierwszy przykład możecie już zobaczyć. Herbaciarka banalna w swej prostocie: bejca, dwa szablony i po hiszpańsku potraktowany ptaszek. No i lakier oczywiście. Więcej zdjęć można zobaczyć w mojej Manufakturze.


A dla lubiących sensację 5 odcinek intrygującej powieści mojego Dziecięcia. Paskud zaczyna już chyba po raz trzeci i zawsze kończy gdy zaczynam się wciągać. Ale teraz czuje moją presję więc mam nadzieję, że się zmobilizuje i nie tylko dowiemy się kto zginął ale tez kto miał motyw ;-)

7 komentarzy:

MariaPar pisze...

Córka obciążona dziedzicznie talentem po Mamie. Ona pisze, Ty tworzysz. Przyjemniej się żyje, gdy ma się prawdziwą pasję.
Miłej niedzieli

lejdik pisze...

Doskonale rozumiem Twoją miłość do szablonów:)))Hiszpańskie malarstwo bardzo mnie zaintrygowało i wkrótce i u mnie pierwsze próby, dzięki Twojej pomocy oczywiście!!!:))
ps. Mnie się wydawalo, że Ty masz syna i to On prowadzi tFFurczego bloga...????:D:D
Pozdrawiam

Jaga pisze...

Bardzo ładny obrazek dama jak z
Diego Velázquez,,,a na czym polega "technika hiszpańskiego malowania?"

Trzpiot pisze...

Ja mam syna! Zaraz go zmobilizuję żeby sobie sprawdził nicka w googlach bo nie wiem skąd wyniosłyście wrażenie, że to blog dziewczyny. Co do hiszpańszczyzny najlepiej oddała to Dorota w opisie swoich warsztatów :-). Na mojej damie jest i papier, i pasta strukturalna, i szablony, i dobry podkład.

TUŚKA pisze...

Trzpiocie u mnie szaleje zamieć losu, stąd cicho siedzę. Pochłonęłam twoje posty, aż do kolei. Tez bym chciała na takie warsztaty, ale bliżej. Ja z Dolnego Śląska:( Pewnie bym odreagowała wszystkie stresy. Może szepniesz mi słówko następnym razem:)
Pozdrawiam serdecznie!

Jaga pisze...

Trzpiotku nie wiele można się dowiedzieć z opisu Dorotki,,a do Poznania mam za daleko,
Może uchylisz rąbka tajemnicy tej techniki

Biljana pisze...

Hi Doris!
So elegant, chic and absolutely beautiful:)))
Hugs, Biljana