czwartek, 12 sierpnia 2010

Jedzie pociąg z daleka...


Obiecane korale, dwa w jedną stronę. Kto nie doczytal zapraszam do poprzedniego posta :-). Dzis w pociągu relacji Poznań-Katowice zrobilam 10, co potwierdza moje dotychczasowe wyliczenia bo pociąg jedzie pięć godzin. No ten akurat pięć i pól bo mial opóźnienie...
Nie kochamy się, ja i PKP. Ale ten absurd to ogólnopolski, od kiedy podzielily i wydzielily się spólki nikt nie wie jakie są zasady tej gry. Poprosilam dzis o bilet powrotny żeby w sobotę nie stać zbędnie w kolejce do kasy. Podalam konkretny dzień, godzinę a pani w kasie zażyczyla sobie nazwy przewoźnika. Skąd Ja! mam wiedzieć który to przewoźnik, ja wiem o której chcę jechać a kto mnie będzie wiózl to powinna wiedzieć chyba ta pani. Tory są te same, kasy są te same, nawer pani jest ta sama więc o co chodzi?! Nie kupilam.
Przypomnialo mi się jak dwa chyba lata temu chcialysmy zwrócić bilet ponieważ kolega nie mógl z nami jechać do Wroclawia. W kasie dowiedzialysmy się, że musimy się zglosić w informacji. W informacji poinformowano na, że zwrot może nastąpić tylko jeżeli konduktor w pociągu zrobi na bilecie stosowną adnotację. Moja mentalnosć blondynki nie zalapala podstępu i w pociągu!!! (jak mozna dostać adnotację od koduktora w pociągu, ktorym się nie jedzie?) poprosilysmy przemilą panią konduktor o odnotowanie, że bilet nie zostal wykorzystany. Pani wprawdzie byla jednym wielkim znakiem zapytania ale opisala. W Poznaniu przedstawilam bilet w kasie, stojąc wczeniej kilkanascie minut w dlugim ogonie i uslyszalam, że zwrot tylko po adnotacji w informacji. No i wtedy podnioslo mi się cisnienie, wysyczalam, że na krok się od okienka nie ruszę i jeżeli jest potrzebna jakas adnotacja to na pewno nie pójdę po nią ja. Zaparlam się, uparlam i.....przegralam bo pani w okienku zalożyla rękę na ręke i też się zaparla. Wygrala. A w informacji pan zapytal skąd ta nietypowa adnotacja na bilecie co spowodowalo ponowny wybuch mojej agresji. Na przeprosiny uslyszalam, że pani, ktora wczeniej udzielala mi informacji (potrafilam ja opisać na szczęcie) dopiero się uczy. Oj nie kochamy się ja i koleje nasze...

5 komentarzy:

Agata pisze...

A pamiętam czasy, gdzie na jeden bilet jechałam pięcioma różnymi pociągami znad morza. A dziś? Kto by się połapał???
Korale cudowne!!!

Biljana pisze...

It looks so elegant, very nice, bravo:)) Hugs, Biljana

kiciula pisze...

no tak, PKP... nic dodać nic ująć...ja też swojego czasu dużo jeździłam pociągami, ale kiedyś nie było takiego bałaganu jak teraz...masakra jakaś :)

Aleksandra pisze...

Ja zawsze cała w stresie jestem czy do dobrego pociągu wsiadłam :D Bo kiedyś w Amsterdamie zamiast do pociągu wsiadłam do metra :P

Ostatnio nie zaglądałam, bo dla odmiany zarobiona jestem :) Dosłownie... w pracy nowej :) Ale kolczyków naprodukowałaś.

pozdrawiam i życzę wypoczynku

Koroneczka pisze...

Luuuuuuuudzie! No to miałaś przeboje! A korale wyszły piękne! :D