środa, 18 sierpnia 2010

co w torebce siedzi








Dziś będzie wątek osobisty. Choć przecież cały ten blog jest osobisty :-) Stali czytelnicy z pewnością doczytali, że do pracy dojeżdżam. Autobusem, bo linia kolejowa w moim mieście zamknięta została lat temu dziesiąt. I dobrze, bo skoro tak się z naszą koleją kochamy to nie wiadomo gdzie, jak i kiedy mogłabym dojechać. Samochodem to też nie najlepszy pomysł bo raz, że drożej dwa, zatrąbiłabym się do upadłego. Bo ja trochę nerwowa jestem. Staram się jeździć przepisowo ale jeżeli ktoś popada w przesadę to wychodzę z siebie. Nie cierpię korków ale lepiej się je znosi siedząc w autobusie. Zimą są to dla mnie godziny stracone, rzadko kiedy kierowca zostawia w trakcie jazdy światło a zasnąć się nie opłaca, droga jednak zbyt krótka. W pozostałym okresie jest oczywiście inaczej. Żartem twierdzę, że ta godzina w każda stronę to czas podarowany przez pracodawcę na doczytanie tego czego nie zdążę w pracy. Chociaż staram się jednak ten czas przeznaczyć dla siebie. Namiętnie czytam a gdy nie mam czego zajmuję ręce. Zrobiłam dzisiaj przegląd mojej torebki. Z tymi narzędziami mordu z pewnością nie wpuszczono by mnie do samolotu. Zaznaczam, że wszystko to noszę równocześnie, zmienia się tytuł lub kolory wełny, nici ale sprzęt jest ten sam. W tym towarzystwie niewinny werniks (niestety nie samopoziomujący) i książka, nie będąca bynajmniej romansem mogą nasuwać błędne skojarzenia co do swojego przeznaczenia ;-))Nuda? A cóż to takiego?
Przypomniałam sobie skąd ten pośpiech. Odkąd skończyłam 40-kę bliżej mi(według statystyk)końca niż początku ;-))) a tylu jeszcze rzeczy nie spróbowałam....

16 komentarzy:

anya.es pisze...

Ha, do mojej torebki też by pasowało to co u Ciebie znaleźć można... :) Pozdrawiam! :)

lejdik pisze...

O, jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja noszę w torebce dobro wszelakie...Moje znajome twierdzą, że przeginam wyciągając szczypce tnące zamiast szukanej kosmetyczki...Bosz jakie one są dziwne:D:D:D Ale z Tobą Trzpiocie wszystko ok!!!Normalna, kreatywna kobieta musi nosić ze sobą wszystko co niezbędne!!!
Pozdrowienia:)

hania pisze...

Przejrzalam szybciutko Twojego bloga i jestem pod wielkim wrazeniem Twojej kreatywnosci,roznorodnosci technik,ktore Cie pasjonuja.Z wielka przyjemnoscia bede tu zagladac:)

Agata pisze...

Babskie torebki górą! Ostatnio wyciągnęłam cv dla pracodawcy (potencjalnego); cv było jak psu z nosa i walało się między pieluchomajtkami a sznurkiem.
Co do autobusu - ludzie się dziwnie patrzyli, kiedy szydełkowałam. Że niby dzióbnę ich w oko przypadkiem? ;)
Pozdrawiam cieplutko :)

W Malowanym Kufrze pisze...

Przede wszystkim lubię duże torebki. I kiedyś przez jakiś czasookres nosiłam małą wiertarkę.
A ta książka fajna jaka?

Atena pisze...

Witaj
Ale skarby kryje Twoja torebka.
W mojej nic takiego by sie nie znalazlo, mimo ze jezdze autem nie lubie miec za ciezkiej torby haha.
Pozdrawiam serdecznie
Ps:naladowalam akumolatory a jakze, tylko po tym leniuchowaniu jakos trudno do rzeczywistosci dojsc.

Edzia pisze...

nie zapytam jle waży twa torbcia:)))) prawdziwy trzpiot z ciebie:)

Jolinka pisze...

Tak się zastanawiam nad igłami do szycia a może haftu??? Musisz chyba uzupełnić braki, przydałyby się jeszcze jakieś tkaniny lub kanwy - hi, hi, hi...:)))))

Anonimowy pisze...

Genial post and this fill someone in on helped me alot in my college assignement. Thanks you for your information.

Aleksandra pisze...

A ja muszę samochodem jeździć :( Rano dzieciaki do przedszkola zawieźć, wieczorem odebrać i tyle z moich robótek po drodze... Na dodatek nie mam czasu nic po pracy dłubać :( Za to pooglądam sobie Twoje prace z drogi do pracy :)

ta Magda pisze...

:))) ach te nasze damskie torebki - faktycznie są w stanie pomieścić w sobie wszystko. życzę duuużo czasu na spożytkowanie wszystkiego, co w torebce :)

Kurczak pisze...

moja torebka wygląda podobnie. Zresztą cały pokój, łóżko, kuchnia i okoliczne fotele są zapchane wszelakimi przydasiami :)

Trzpiot pisze...

Dziewczyny podniosłyście mnie na duchu.
Ponieważ nie noszę jak Kasia wiertarki więc nie jest to w sumie takie ciężkie za to intrygujące. Tylko szydełko wydaje się prostym narzędziem ale jak wyciągam czółenko to budzę zainteresowanie podróżnych, o igłach do filcu już nie wspomnę :-)
Jolinko kanwę też nosiłam, teraz igły wykorzystuję do zakańczania frywolitek ale chyba uzupełnię zasoby ;-)
Kasiu książka ciekawa, o tych szpiegach i wywiadowcach co zawsze w słusznej sprawie :-)
Dobrze wiedzieć, że to jednak z innymi coś nie tak, damskie torebki górą!!! :-)

Imoen pisze...

Ja w torebce też mam rzeczy przeróżne, ale niestety u mnie czytanie czy coś innego na czym trzeba skupiać wzrok w autobusie odpada, więc pewnie bym się jednak zanudziła przez te dwie godziny codziennie.

Pozdrawiam.

AMSAH pisze...

http://amsah-bizu.blogspot.com/2009/12/damskie-torebki.html - A to przegląd mojej torebki :)- ileż to rzeczy kobietom jest "niezbędne" :

Pozdrawiam
Aga

Bizuteria-handmade pisze...

Droga Doris! W mojej przepaścistej torebce też można natrafić na szydełko, Dawida Morella - właśnie kupiłam za 9 zł w Trzemesznie, gdzie się poznałyśmy(!) "Bractwo nocy i mgły" - - - ale słoiczkiem mnie zaskoczyłaś !!! :)