środa, 11 sierpnia 2010

Ja chcę na urlop!!!!!























W niedzielę napisałam posta pełnego tęsknoty za wypoczynkiem i goryczy. Chyba jednak nie miałam go publikować bo coś nacisnęłam w dziecięcia sprzęcie i wszystko poszło w kosmos. Dziecię to taki motyl Emanuel, kocha wszystko co Macowe ;-)) ale jego sprzęt ma trochę inny układ klawiszy stąd powstał problem. Post rozpłynął się w nicości a dziecię łapało promienie słoneczne na Malcie więc nie miałam gdzie szukać pomocy :-(. Z tym słońcem to też nie do końca ok. Nie miałam pojęcia, że słońce może spowodować takie oparzenia. Jestem zszokowana bo wygląda to tak jakby ktoś wylał mu na plecy garnek wrzątku, same bąble. W aptece, maltańskiej co ważne, dostał rewelacyjną maść, zalecaną na oparzenia po radioterapii, niestety nie dopuszczoną do sprzedaży w Polsce. Gołym okiem widać, że pomaga ale się kończy, w polskich aptekach nie ma nic o nawet zbliżonym składzie. Strasznie mi go żal bo nie może się oprzeć o nic plecami, sypia na brzuch no i boli przy dotknięciu. Ale jest już w domu. Wczoraj jechaliśmy do Wa-wy żeby odebrać go z lotniska. Trochę niepokoju zalegało na dnie duszy ale jest już w domu, najważniejsze.
Trochę mojej weny na fotkach choć ostatnio jestem zbyt zmęczona by coś "tforzyć". Szydełkuję w autobusie- droga do pracy dwa koraliki, z powrotem dwa, łatwo policzyć ile dni na korale. Właśnie widzę, że to zdjęcie nadal lewituje, za późno żeby szukać, pokażę jutro... A ile to trzy godziny od 17:30? U mnie 21:00, ostatnio Dorocie zafundowałam dodatkową godzinę w pracy prowadząc warsztaty. Mój mózg odmówił już jakiejkolwiek współpracy. Może jutro napiszę o sentymentach, tak mnie dzisiaj naszło, po 20 paru latach od... Jutro, jak się zmobilizuję...

3 komentarze:

www.apandana.blox.pl/html pisze...

jest tak maść specjanlana na oparzenia agrosulfan

Trzpiot pisze...

dziękuję, zobaczę czy dostanę bez recepty :-)

Maru pisze...

Hermoso todo lo que haces.

besos desde Chile