piątek, 26 marca 2010

Wiosna, ach to ty



Taki to kwiat zakwitł u mnie w warsztacie. Dumna jestem niesłychanie ponieważ jak wielokrotnie deklarowałam filcowanie nie jest moją mocną stroną. To właśnie ten kwiat, którego przypiąć do klapy się nie da a dziecię podobny zamówiło na zakończenie roku. Przynajmniej nie przekwitnie....

9 komentarzy:

lejdik pisze...

Gratulacje!!!jestem pod dużym wrażeniem, musiałaś się bardzo napracować przy tym kwiatuszku, bo wygląda na naprawdę ufilcowanego w 100%.Nigdy niczego nie filcowałam, ale chyba też się skuszę idąc za Twoim przykładem:)

anya.es pisze...

Ojejjjj ! Twój za to mi się szalenie podoba!!!:) Coś pięknego!:) Prawda, że fajnie się pracuje z czesanką(?), przynajmniej mi się bardzo spodobało babranie w mydlanej wodzie :)

savannah pisze...

Gratuluje Ci tak udanego efektu filcowania, jestem pod wrazeniem i to pewnie tylko kwestia czasu, kiedy sama sie za to zabiore. Jak narazie podziwiam Zlote raczki , te Twoje i innych dziewczat...:)

MariaPar pisze...

Bardzo oryginalny. Ciekawa, przypudrowana kolorystyka. Nigdy nic nie filcowałam. Lubię popatrzeć na prace innych i jestem pełna zachwytu. Pozdrawiam

KORONKA pisze...

Ja tak nie potrafię! Twój kwiat jest śliczny i faktycznie nie przekwitnie :-) Masz talent Trzpiot. Ten domek też jest śliczny w kilku postach wcześniej. I ubawiłam się Twoim stwierdzeniem, że mama paliła Sporty, czy każdy sport to zdrowie? Dobre! :-) A i wianek mi się podoba! Dziękuję też, że mnie odwiedzasz. Historia Weroniki Błażeja to niezupełnie moja historia, choć się pod nią podpisuję :-)

jasnobłękitna pisze...

Piękny!!!:)

Peninia pisze...

Zachwycający...cudo!!!Pozdrawiam wiosennie;)

Amalena pisze...

Ale fajny! Taki fikuśny i piękny! :) Pozdrawiam cię serdecznie :)

Wisienka pisze...

fajny!
chyba bardziej skomplikowany niz te u mnie, taki kilkuwarstwowy