sobota, 19 listopada 2016

Nie moje więc nie ważne

Dzisiaj o chyba hamstwie bo brak mi innego słowa na nazwanie zjawiska, którego byłam świadkiem. Fajne warsztaty z wykorzystaniem dobrych, drogich preparatów. Prowadząca nie skąpi, można doświadczyć różnych kolorów pudrów do embosingu. Jest wydzielone stanowisko pracy, sprzęt jedyne co należy zrobić to nadmiar pudru strząsnąć na specjalną tackę i odsypać do słoiczka, z którego się go wysypało. Dziewczyna przede mną zostawia cały biały puder na tacce więc nie mam gdzie otrząsnąć miedzianego. Pytam czy sprzątnie po sobie bo nie mogę skorzystać. Słyszę, że nie wie gdzie. Pokazuję więc całą baterię słoiczków, wystarczy znaleź właściwy. Zresztą z czegoś przecież czerpała. Dziewczę bierze i zsypuje biel do antycznego złota. Na moją uwagę, że niszczy puder wzrusza ramionami.
Wiem, że prowadzący wystawiając produkty spisuje je na straty ale może inny uczestnik chciałby czyste złoto a nie z białym nalotem? I to lekceważące podejście do nie mojej własności.  Różne już zjawiska w scrapowym światku obserwowałam ale z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. Idąc na warsztaty do guru szanuję powierzony sprzęt. Myję maski, moczę pędzle itd. i nie mieści mi się w głowie taki brak poszanowania dla cudzego. Nie znam dziewczęcia więc nie mogę imiennie napiętnować a chyba szkoda.

Brak komentarzy: