Do pokazywanych wcześniej lampionów dorobiłam taka deseczkę. Pokryłam ją werniksem szklącym. Przy okazji stwierdziłam, że wbrew napisowi na słoiku po wyschnięciu JEST do usunięcia, wszystko zależy od tego na jakiej powierzchni go położymy. Z deseczki schodził dużym płatem, ściąga się jak gumę...
niedziela, 25 października 2009
Błękitu ciąg dalszy
Do pokazywanych wcześniej lampionów dorobiłam taka deseczkę. Pokryłam ją werniksem szklącym. Przy okazji stwierdziłam, że wbrew napisowi na słoiku po wyschnięciu JEST do usunięcia, wszystko zależy od tego na jakiej powierzchni go położymy. Z deseczki schodził dużym płatem, ściąga się jak gumę...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Etykiety
- codziennik (115)
- scrapki (115)
- Czego Jaś się nie nauczył... (111)
- candy i inne zabawy (43)
- biżuteria (35)
- decu (31)
- ceramika (16)
- Trzpiotki (9)
- moja muzyka (6)
- Czego Jaś się nie nauczył... scrapki (2)
- beading (2)
- filc (2)
- kursy (2)
- na szyję (2)
- Czego Jaś się nie nauczył...scrapki (1)
- fimo (1)
- podróże (1)
- sc (1)
5 komentarzy:
Czy ten werniks ściągałaś zanim zupełnie zastygł, czy potem. Ja muszę też ściągnąć z pracy,ale nie wiem jak się za to zabrać i czy nie jest za późno.
A ja właśnie czekam na przesyłkę z wernikse i mam nadzieję, że się polubimy ;)
A po co go sciągałas? Nie rozumię.
połączenie bieli z niebieskim to moje ulubione :)
Ściągałam po kilku godzinach od położenia i dlatego, że brzydko mi spłynął po krawędziach. Ale miałam za co schwycić (za te brzydkie krawędzie), schodził w formie takich gumowych płatków. Oczywiście nie ściągałam z całości bo nie było takiej potrzeby. Eksperymentowałam wcześniej z papierem ściernym na innym przedmiocie tam faktycznie nie dało się zetrzeć. Zmyłam też wodą z tacy ale to było w chwilę po położeniu. Aha, a na bransoletce pokrytej werniksem od pocierania o powierzchnię porobiły się rysy.
Prześlij komentarz