wtorek, 30 sierpnia 2011

Moje pierwsze calineczki



Robione na wyzwanie. Pierwszy raz pracowałam na tak małej formie. Oczywiście chciałam żeby było z przymrużeniem oka, sami osądźcie czy się udało. Zdjęcia kiepściuchne, szczególnie ta strona przymrużona ;) ale chyba istota widoczna. Dla porządku jednak i dalekowidzów informuję, że mamy tutaj:
- radio sieciowe marki Eltra Mewa
- koń jaki jest każdy widzi
- zestaw tuszy pigmentowych Latarni Morskiej
- proszek do czyszczenia IZO- Bryza morska 500G
;) teraz już chyba nie macie żadnych wątpliwości? Aha, wyzwanie brzmiało "morskie calineczki".

Dziecię po powrocie zamiast odpocząć po trudach wakacji poszło zaraz do pracy. Spał godzin 4 i przysłał niepokojącego sms-a, że zamiast prosto chodzi "zakolami". Jutro idzie ostatni dzień co jest o tyle naturalne, że w czwartek wraca do szkoły. Wybrał ciekawą formę wakacji ale poznał słodko-gorzki smak pieniądza. W każdym razie nie udało mi się wyegzekwować od niego żadnych nowych zdjęć.
Dziś mój ostatni dzień urlopu więc pewnie też będzie tu dużo mniej ruchu, może więc w weekend powstawiam w końcu moją glinę?

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Recyklingu ciąg dalszy


Pamiętacie mój czerwony, wyznaniowy tag? Ponieważ nie miał konkretnego przeznaczenia postanowiłam wykorzystać go z sensem i przygotowałam kartkę jak na zdjęciu. Nie podałam wcześniej przepisu według którego tag został zrobiony, więc po kolei:
- tekturka z pudełka po ciastkach
- papier ryżowy
- farby akwarelowe (czerwona i żółta)
- kwiatki ze starej faktury
- tusz kreślarski (czerwony)
- tusz pigmentowy (czarny)
- koraliki
- sznurek pakowy
- worek jutowy
Cały czas zaskakuje mnie co można zagospodarować w scrapach. Ostatnio zbieram rolki po papierze toaletowym :)

środa, 24 sierpnia 2011

Mam wakacje

Mam nadzieję, że ktoś za mną tęskni. Jestem tutaj, lepię garnki ;) i jestem na prawdę szczęśliwa. Bez telewizora, z baaaardzo powolnym netem, nie martwi mnie kurs franka ani nie denerwuje kampania wyborcza. Polecam!! A po powrocie zdjęcia i szczegóły. Dorota DZIĘKUJĘ!!!

niedziela, 21 sierpnia 2011

Wyniki Candy

Dziecię wracaj już do domu!!!
Jak to dobrze, że wynaleziono facebooka bo przynajmniej szczątkowo pozostajemy w jakimś kontakcie. Czy pisałam, że wygrzewa swoje prawie siedemnastoletnie na słońcu Malty? Ceny roamingu zawsze mnie przerażały dlatego sms-y zawsze ograniczaliśmy do minimum. Teraz jednak standardem jest, że jak nocują uczniowie to jest dostęp do netu, bo nie mieliśmy z tym problemu na żadnym z jego wyjazdów. Dlatego teraz korzystam z tych dobrodziejstw. Mimo to tęsknię za nim niesamowicie, bo takie pseudo gadu-gadu nie zastąpi mi jego bieżącej paplaniny. W każdym razie czatujemy sobie, dziś przesyłał mi instrukcję jak zrobić zrzut ekranu.
Chodząc do podstawówki zakochał się w Mac'ach i zaraził mnie swoją pasją. Oboje mamy lapki tej firmy jednak do dziś nie zgłębiłam tajników funkcji, z których na co dzień nie korzystam.Napisał, wyjaśnił, znalazłam.
Potrzebowałam żeby skorzystać z dobrodziejstw randoma do wylosowania zwycięzcy. Okazało się jednak, że nie przewidziałam okoliczności dodatkowych: na 35 komentarzy dwa stanowią komentarze usunięte a jeden jest mój. I powstał dylemat jak liczyć? Wliczać nieważne komentarze? Pomijać? Ile przyjąć jako sumę ostateczną 35? 32? Żadna metoda nie wydała mi się sprawiedliwa dlatego porzuciłam maszynę i wydrukowałam wszystkie komentarze. Oczywiście jak na blondynkę przystało z przygodami. Na moim lapku wydruk podpowiada się z automatu ale nie mam podłączonej drukarki. Usiadłam więc do stacjonarnego z tradycyjnym Windowsem a tam na pasku brak opcji "drukuj". Skopiowałam wszystko, wkleiłam do worda, usunęłam usunięte i mój i w końcu udało mi się wydrukować wszystkie ważne komentarze. Pocięłam, poskładałam, wrzuciłam do maszyny losującej i znów mnie zastopowało. Przecież dziecię zabrało aparat! Jak udokumentuję wynik losowania?
Stanęło na tym, że rolę Sierotki odegrała moja Mama żeby nie posądzić mnie o kumoterstwo :) a zwycięski los dziecię obfoci po powrocie. Właściwie moim bo się rozmijamy. On wraca we wtorek a ja jutro jadę na tydzień lepić garnki :)

Do rzeczy, zwycięski komentarz napisała Irena. Gratuluję! Zawartość paczuchy pokazałam w poprzednim poście, mam nadzieję, że Cię ucieszy.
Wszystkim pozostałym gorąco dziękuję za udział w zabawie, zapraszam na następną, którą postaram się zrobić po 50 000 wejść.

Jeszcze zagadka komputera. Zgadły dwie osoby, szaro-srebny komputer widoczny jest na ostatnim zdjęciu pod różowym dziurkaczem. Jako pierwsza wskazała go Bronka do której mały drobiazg powędrował w piątek.
Dziękuję Wam wszystkim jeszcze raz za odwiedziny i wszystkie ciepła komentarze i zapraszam ponownie :)

Ps. Też was wzrusza finałowa scena z "W pustyni i w puszczy"? Właśnie oglądam, oczywiście wersji pierwszej :)

sobota, 20 sierpnia 2011

Candy-ostatnie godziny



Coś scrapowego



coś z biżu



coś z decu



i coś z filcu.

Na zdjęciach wszystko wydaje się pomarańczowe, choć dopiero teraz zwróciłam uwagę, że ten kolor dominuje. Ze względu na nieobecność dziecięcia musiałam wykorzystać wcześniejsze zdjęcia dlatego w rzeczywistości podkładki są tylko dwie :( te na wierzchu. Mam nadzieję, że pomimo tego zwycięzca będzie się cieszył z paczuchy :)

piątek, 19 sierpnia 2011

Mężczyzna idealny


Idealny mężczyzna nie istnieje ale od czego są marzenia? ;) Wspomniane ATC na wyzwanie Scrapujących Polek.
Po ilości wpisów i prac widać chyba, że mam urlop?
Jeszcze do jutra można zapisywać się na Candy. Wraz z wynikami wskażę też lokalizację komputera, to dla osób, które nadal go nie widzą. Co nie jest wcale dziwne w przedstawionych warunkach :)

czwartek, 18 sierpnia 2011

Serce to jest muzyk...


Dzisiaj serducho na wyzwanie w Craft Artwork. Po raz pierwszy zmierzyłam się z twinchies. Po morskich calineczkach powierzchnia do ozdobienia wydaje się ogromna :). Warunek wyzwania, obok wielkości, był jeden: bez papierów scrapowych. U mnie prosty zestaw materiałów: kartonik z pudełka po ciastkach, stare nuty, folia z teczki z dokumnetami, embosowany stempel, koronka z papieru wizytówkowego, cztery ćwieki i czarny tusz z Empiku.

środa, 17 sierpnia 2011

Szybka zgadywanka


Rzutem na taśmę zrobiłam scrapa na wyzwanie Scrapujących Polek. Ze względu na brak aparatu musiałam posłużyć się skanem. Ale po prostu nie mogłam odmówić sobie wykonanie tej pracy. Że trójka na zdjęciu to prawdziwi mężczyźni chyba nie ma wątpliwości ale kto zgadnie dlaczego akurat ta ? Dlaczego nie np. Newman? Wayne? McQuenee? Wiecie? Zgadniecie? :)
A pomysł narodził się dlatego, że równolegle trwa wyzwanie ATC- Mężczyzna idealny, no i przyplątała mi się ta piosenka :)

(Po) cięłam się


Się i nie tylko. Obok mnie zdecydowana wielbicielka różowego koloru. No, w zaprezentowanym okresie jeszcze może bez tej jednoznacznej świadomości :) W każdym razie cięcie było niezbędne. Lubię łączyć wyzwania a im więcej tym mam większą satysfakcję. W tej pracy udało mi się połączyć trzy. Motywem przewodnim była urocza mapka na blogu Cardabilities. Wymyśliłam tiling, który oczywiści skopałam bo bardzo, ale to bardzo zależało mi na tym żeby pod kosteczkami widać było cyfry. I na tym się skupiłam bo to warunek wyzwania w UHK Gallery. Kostki mozaiki przyklejone są na kalendarzu a ja mam pociągłą końską twarz bo zdjęcie jedynie przecięłam a nie wycięłam. Kto tilingiem się bawił zrozumie tę różnicę. Zawsze chciałam być szczupła ale niekoniecznie przypominać klacz ;) No i wyzwanie numer trzy, alteredart z użyciem patyczków do szaszłyków w Scrapujących Polkach.
Zdjęć starczy mi tylko na kilka postów bo Dziecię odleciało i przez tydzień mam odcięty dostęp do aparatu. Mam nadzieję, że będzie miał dostęp do netu bo uschnę z tęsknoty. W zeszłym roku był w tym samym miejscu i tak się zakochał, że w tym tylko Malta w grę wchodziła. Szkoda tylko, że nie będzie mieszkał u tych samych ludzi.
Podzielę się jeszcze taką refleksją na temat przypadków (nie tych z gramatyki :) W starym terminalu Okęcia niewiele jest miejsc siedzących więc usiedliśmy po drugiej stronie hali. Po chwili dziecię pochyla się do mnie i pyta "mamuś, czy tam dwa miejsca za tobą to Marta M..?" Zerknęłam i przytaknęłam. Z Martą chodził do przedszkola i trzy lata do podstawówki, potem ich drogi rozeszły się ze względu na profil klasy. Jakie jest prawdopodobieństwo, że na lotnisku 350 km od domu spotka się nie tylko kogoś ze swojego miasta ale z kim chodziło się do szkoły. I ten ktoś leci na Maltę tym samym samolotem?
Swoją drogę ja w tej chwili lepiej pamiętam z kim do szkoły czy przedszkola chodził niż on i służę konsultacjami w tym zakresie:). Pierwszy dzień urlopu minął mi więc w podróży do i ze stolicy...

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Tag w czerwieni


W czerwonym kolorze, drugi z serii tag na wyzwanie w Craft Artwork. Ze względu na wykorzystany sznurek załapał się też na mixmediowe wyzwanie Scrapujących Polek.
Jutro dziecię wylatuje zabierając ze sobą aparat. Wraca za tydzień ale z kolei mnie nie będzie więc widzę czarną dziurę w moich postach przez najbliższe dwa tygodnie. No oczywiście zgodnie z zapowiedzią będzie ogłoszenie wyników Candy ale jeżeli szwagier cudotwórca (pamiętacie? naprawił mój ukochany dziurkacz brzegowy) się nie zlituje to o fotkach mogę zapomnieć :(

niedziela, 14 sierpnia 2011

Sielsko anielsko



Dawno nie pokazałm nic z decu, bo i dawno nie odkurzałam warsztatu. Jednak pod wpływem Doroty i jej zabawy z szablonami zatęskniłam, wyszperałam w głębokich czeluściach zapasów takie serducho, szablon i powstała baza. Baza okazała się jednak mało urokliwa (za duże a za nudne) więc postanowiłam coś na niej umieścić. Po przymiarce chyba wszystkich formatek dostępnych u Doroty wybór padł na aniołka. Tegoż właśnie, który miał zostać pomalowany na biało i fachowo przetarty. Ja chyba po prostu nie mam tej fachowości bo po przetarciu u aniołka pojawił się zarost, taki brzydki, trzydniowy ;) A widzieliście kiedyś nieogolonego anioła? Albo z brodą, tudzież wąsami?
Zmieniłam więc pierwotne przeznaczenie całej pracy i zamiast na subtelny prezent dla dorosłej przeznaczyłam na wesoły dla małej kobiety. Wyciągnęłam farby, zamalowałam zarost, nadałam rumieńców, dodałam fartuszek zamiast anielskiej koszuliny i ot to powstało :)



Pamiętacie plażującą Hankę ? Dziś przylepne czarne diable ;) czyli Drzymek. Wiecznie głodny, z nogami tak długimi, że wygląda jak mały gibon. Kiedy się broni przed Hanką lub Frodem staje na dwóch łapach i jest przekomiczny. A tutaj wszedł sobie do koszyka i przespał beztrosko pół dnia.

Kto nie skorzystał przypominam o Candy.
Znaleziono już komputer, udało się to nawet dwóm osobom ale główna zabaw trwa do przyszłej soboty. Zapraszam :)

środa, 10 sierpnia 2011

Candy, candy :)





Też tak macie? Nie ma drugiego takiego hobby, które powodowałoby podobny wygląd mojego warsztatu. Kiedy bawię się decu to zajmuję 1/3 tego stołu, podobnie przy koralikach, o niciach nawet nie wspominam. Do filcowania używam stołu w kuchni ale trudno wtedy mówić o bałaganie, wygląda raczej jak w pralni ;). A scrapy to istne bałaganiarskie szaleństwo. Wszystko jest potrzebne i musi być pod ręką. Wstyd, prawda? :) A to jeszcze nie jest szczyt moich możliwości. Ale co dziwne ten chaos uprzątam najszybciej i z ręką na sercu wszystko trafia karnie na swoje miejsce :)
Ale do rzeczy.
Punkt pierwszy:
Dla uważnego obserwatora, który w tym chaosie jako pierwszy prawidłowo wskaże gdzie jest komputer- drobna nagroda decu. Propozycje proszę pozostawiać w komentarzach.

Punkt drugi:
Ponieważ mój licznik wybił dziś 39000 wyświetleń (a do zorganizowania candy zbierałam się już od 25000) ogłaszam, że w końcu nadszedł czas. CANDY! CANDY! CANDY!



NAGRODA: Niespodzianka, będzie zawierała coś z decu, coś z filcu, coś z biżuterii i coś scrapowego czyli po cząstce z każdej mojej pasji.

Co trzeba zrobić:
1. zgłosić w komentarzu do niniejszego posta chęć wzięcia udziału w zabawie
2. zamieścić informację o candy na swojej stronie i podlinkować do niniejszego posta, korzystając z zamieszczonego obrazka
3. będzie mi miło jeżeli dopiszesz moją stronę do obserwowanych lub polubisz na Facebooku moją drugą stronę "Manufaktura z Pasją" (opcja dostępna też na prawym pasku mojej strony)
Osoby nie posiadające bloga nie mogą oczywiście zamieścić informacji dlatego dla nich pozostaje opcja 3.
Mam nadzieję, że warunki nie są zbyt wyśrubowane, czytelne i będziecie się dobrze bawić. Zapraszam :)

Aha, jeszcze termin ;) bawimy się do przyszłej soboty 20.08 do godz. 23:59 Informacja o zwycięzcy w niedzielę.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Zabawy ciąg dalszy




Tym razem na wyzwanie Scrapujących Polek. Kartka ślubna z min 50 % dominacją bieli. Warunki spełniłam a interpretacja całkowicie zgodna z moimi refleksjami :) A ponieważ kolorystyka czarno-biała to zgłaszam jako drugą pracę na Szufladowe wyzwanie kolorystyczne.
I jeszcze pierwszy tag z 5 kolorów w Craft Artwork. Z resztek i skrawków.
W twórczym pędzie zrobiłam też swoje pierwsze inchies ale nie mogę ich pokazać przed 25.08 ale też są z przymrużeniem oka. To chyba dlatego, że jestem już strasznie zmęczona i czekam na urlop a takie satyryczne potraktowanie tematów pozwala mi zachować resztki zdrowia psychicznego...

sobota, 6 sierpnia 2011

piątek, 5 sierpnia 2011

Swobodna interpretacja... i kurs nr 2


Trochę z przymrużeniem oka. Dwie prace na dwa wyzwania. Jedno z motywem przewodnim "A perfect day..." na blogu
Once Upon A...Sketch. Szukając jakiegoś zdjęcia trafiłam właśnie na to, które wykorzystałam. Jest takie śmieszne choć dziecię jak zobaczyło to wydukało "chyba żartujesz?". Ale nie zerwał, nie podarł, fotkę pstryknął :)


Druga na wyzwanie w Montażowni w trudnym temacie "kwiaty nocą". Siedziałam, myślałam i w żaden sposób tych nocnych kwiatów nie potrafiłam sobie wyobrazić a co dopiero je oddać w jakiejś formie. Aż przyplątała się piosenka "zakwita raz, tylko raz....przez jedną noc...". I dlatego moje kwiaty nocą to Alibabki, mam nadzieję, że moje przymrużone interpretacje nie zostaną odrzucone jako niezgodne z treścią wyzwań ;)

I znowu w brązach....

A, jeszcze obiecany kurs na drugiego kwiatka. Taki można znaleźć na kilku blogach ja go wzbogaciłam jedynie swoimi obserwacjami i doświadczeniami :)



Na początek wycinam koło, nie za małe, średnicy min 5 cm. Ja użyłam do tego gazetek reklamowych, lepiej żeby nie były całkiem cienkie ani też za grube, takie z lekkim połyskiem są ok. Jeżeli wykorzystamy ozdobne nożyczki efekt też będzie ciekawszy.



Nacinamy od brzegu i wycinamy spiralę jak ślimaka. Ważne aby motyw/ kolorystyka którą chcemy wyeksponować znajdowały się od góry czyli nacinamy od prawej strony i tniemy w stronę przeciwną niż ruch wskazówek zegara. Im spirala będzie szersza tym kwiatek będzie wyższy więc osobiście polecam żeby była jak najwęższa. Nie docinamy do końca tylko zostawiamy przy końcu spirali koło lub owal (z owalem efekt ładniejszy). Zwijamy ciasno spiralę od zewnątrz do środka, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Gdy dotrzemy do końca nakładamy zwinięty rulon na koło/owal, traktując je jako podstawę kwiatka. Pozwalamy żeby rulonik się delikatnie rozwinął i ułożył na podstawie. Odginamy podstawę, na spód spirali nakładamy magica i przyklejamy do podstawy.



I to wszystko :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Jak za dawnych lat... i obiecany kurs


Scrap na wyzwanie Scrapujących Polek. Na zdjęciu moja Babcia z rodziną, zgadniecie która (Babcia oczywiście)? Samo się przekornie nasuwa, że ta najmłodsza i to jest oczywiście prawda. Ze swoją mamą, babcią i kuzynką Muszką :)

Na scrapie wykorzystałam torebkowy kwiatek więc pora na obiecany kurs. Takiego samego w sieci nie znalazłam ale nie twierdzę, że nie ma więc oczywiście praw autorskich nie zamierzam sobie przypisywać.
Kwiatek vintage, więc do jego produkcji wykorzystałam szary papier, pozyskany z torebki papierowej. Przy użyciu ozdobnych nożyczek wycięłam kółka różnej wielkości. Nie muszą być idelane, rysowane cyrklem czy przy użyciu innych skomplikowanych narzędzi, ja wycinałam je "na oko".



Złożyłam od największego do najmniejszego i spięłam ćwiekiem.



Zmięłam, wymętoliłam (z naciskiem na "ę" ;), wygniotłam, wymęczyłam.



Rozprostowałam i przeciągnęłam po krawędziach i płatkach brązowym tuszem. Dzięki wymięciu ;) tusz mocniej uwydatni się na zgjęciach. Uformowałam płatki według własnego "widzi mi się".



Uwaga, uwaga!!! w trakcie gniecenia i miętolenia należy UWAŻAĆ na nóżki ćwieka, może niechcący nas poranić!!!

Wsio...

niedziela, 31 lipca 2011

Czysty recykling



Spróbowałam sił z mapką na blogu Cardabilities. Trochę kształt odbiega od oryginału ale użyte przeze mnie materiały wymusiły taki a nie inny rozmiar. Mamy tu więc:
1. baza- okładka od bloku technicznego
2. podkład- strona z Panoramy Firm
3. motyw główny- okładka z broszury Poka Poka
4. sznurek pakowy
5. guzik od zasłon kupionych "U Żywaniego" ;)
6. kwiatki kręcone z gazetki reklamowej Macro
7. fastryga ręcznie malowana made by Trzpiot ;)
I oczywiście zgłaszam na wyzwanie.



Drugą kartkę według tej samej mapki zgłaszam także na KoloroTON#5 w Art Piaskownicy.
A "Przepis na" wygląda następująco:
1. Arkusz papieru wizytówkowego
2. Fragment biało-niebieskiego papieru z giełdy przydasiowej na DLWC
3. skrawek koronki nie wiadomo po czym
4. sznurek biżuteryjny jako naddatek z wcześniej robionego sznura koralików
5. guzik od cienkiej, biało-niebieskiej podomki mojej babci
6. kwiatki skręcane z z gazetki reklamowej Macro
7. dżety z jakiejś szmatki zakupionej "U Żywaniego".

Kartki zrobiłam jeszcze dwie, no do wieczora daleko więc to nie koniecznie ostatnie słowo ;).


Morskie opowieści- kolejny recykling chociaż wartość estetyczna tej kartki jest dyskusyjna. Pokazuję bo widoczne na zdjęciu krople wody uzyskałam nakładając Glossy Accents.


I czwarta, która powstała ponieważ koniecznie chciałam na czymś nakleić sznurowaną kieszonkę. Podejrzałam na którymś polskim blogu i strasznie mi się spodobało. Może ktoś się przyzna? Nie ma jeszcze przeznaczenia więc nie wykończyłam jej tekstem.

W następnym poście pokażę dwa krótkie kursy na kwiatki. Jeden na te z gazetek Macro, drugi na takie których w dzisiejszych pracach nie wykorzystałam, a na które przerobiłam papierowe szare torebki.


Oczywiście prochu nie wymyśliłam, patentu nie mam na żadne ale jeżeli ktoś nie widział wcześniej to zapraszam :)

sobota, 30 lipca 2011

Na wyzwanie...


Pierwszy raz zrobiłam coś według mapki z bloga (a może blogu?) Once Upon A...Sketch. Jest to strona, na której znalazłam cud scrapy z całego świata. Mój skromny scrap to dzisiejsze fantazje i odmóżdżenia po tygodniu kontaktów z pewnym chamskim burakiem. Jeszcze świeżutki (scrap a nie burak (blee!) ) widać nie wyschniętego magica.
Na zdjęciu człowiek o magicznych rękach- NAPRAWIŁ MÓJ UKOCHANY DZIURKACZ BRZEGOWY!!!! Chwała mu za to. Naprawił i to jak! Dziurkacz ma nową, wytrzymałą dźwignię. Teraz złamać mogłaby ją chyba jedynie Jagienka (pamiętacie dlaczego?).

Druga fantazja to tag na tagowo..kwiatowe wyzwanie Craft Artwork. Od bazy po sznurek wszystko to recycling, no z wyjątkiem ćwieków, które wykańczają kwiatki i skrawka brązowego papieru. Zdjęcie i pozostały papier z broszurki reklamowej wielkopolskich miast . Broszurę przytargałam dla dziecięcia żeby poczytał po angielsku bo dwujęzyczną była. Omal nie zabił mnie śmiechem. Właściwie się nie dziwię, też bym się roześmiała mając od roku FCE z najwyższą oceną. Dobrze chciałam ale w przyrodzie nic nie ginie, jak dziecię gardzi to zawsze można przescrapować ;). A ćwieki ze sklepu Scrap Pasja dzięki czemu mogę moją fantazję zgłosić na wyzwanie.

niedziela, 24 lipca 2011

Ślubnie


Koleżanka zamówiła dwa ślubne kielichy. Kielichy jak kielichy, nic nowego, oryginalny cytat z pięknego wiersza Ludmiły Marjańskiej, który (wiersz nie cytat) pozwoliłam sobie znaleźć w necie i przytoczyć:

"Zaręczyny


Na wspólną radość,

na wspólną biedę,

na chleb codzienny

i na poranne otwarcie oczu

w blasku słonecznym,

na dobry wieczór,

na długi wieczór,

na zgodne ciepłe

ścielenie łóżek

na zdrowie ( ile trzeba cenić),

i na wszystkie choroby:

zapalenie stawów,

ostry nieżyt cierpliwości,

gorączkowe czekanie,

plamistą zazdrość;

na twoją obcość,

na moją inność,

na dwie połowy

w jednej łupinie –

słodki orzech

twardy do zgryzienia –

na nieustanne sobą zdziwienie,

na gniew i krzywdę i przebaczenie

wybieram ciebie".


Nie znałam wcześniej tej autorki. Wiersz jest piękny. Co ciekawe, szukając po treści a nie autorze źródła podpowiadały, że to dzieło mistrza Ildefonsa.

Ponieważ kielichy nie stanowiły żadnego wyzwania, postanowiłam zrobić do nich gratis kartkę, jak na zdjęciu. Znów czysty scrap, taki nie mój. Choć ostatnio tylko takie robię :) Przy okazji złamałam dźwignię w ulubionym dziurkaczu brzegowym dlatego nie mogłam wykorzystać motywu koronki :((((((
Urlop za trzy tygodnie. Pierwszy tydzień będę scrapować do upadłego. Bardzo długo broniłam się przed tym nałogiem i chyba słusznie bo zaczyna dominować wśród moich pasji :)

piątek, 22 lipca 2011

wtorek, 19 lipca 2011

Czasami potrzeba pokory... ;)



Żeby nie było, że mam patent na nieomylność :)
Upojona sukcesem wymieniankowego magnesu postanowiłam zrobić kolejne. Szczególnie, że na Zlocie nabyłam arkusz taśmy magnetycznej. Powstał komplet jak na zdjęciu. Wszystkie motywy z jednego arkusza, ciekawe kto zgadnie co pocięłam? :)
Postanowiłam dalej stworzyć komplet lawendowy, sztuk 12 z serwetkowym motywem, co wymagało dodatkowej pracy z podkładem. Cała szczęśliwa przykleiłam magnes, wysuszyłam i dumna zaczęłam ozdabiać tworkami lodówkę. Właściwie to "chciałam" a nie "zaczęłam" bo żaden, dosłownie ŻADEN!!! nie zatrzymał się na ściance. Wszystkie magnesy przykleiłam odwrotnymi biegunami!!! Gdyby to był przypadek, niefrasobliwość, niewiedza.. ale nie, przed przyklejeniem każdy jeden sprawdziłam i ułożyłam we właściwą stronę żeby uniknąć właśnie takiej pomyłki. Tylko potem nie sprawdziłam, która to ta "właściwa" strona. Uratować się nie dało, magnes odrywał się z podkładem, serwetką, teraz kabaszony odmaczają pozostałe na nich resztki...

niedziela, 17 lipca 2011

Ale za to niedziela...


A w niedzielę, zgodnie z obietnicą... Na początek zapowiadany zapiśnik z identyfikatorem, co jest w środku dziecię postanowiło zachować w tajemnicy robiąc tylko zdjęcie okładki :)
Niedzielny zlot to szycie koptyjskie z nieocenioną Wolfann. O ile proste okazało się trudne, o tyle koptyjskie to wyższa szkoła jazdy:) Efekt jak na zdjęciu.


Dzisiaj udało mi się odtworzyć ścieg tylko dzięki notatkom, na szczęście bardzo szczegółowym. Postanowiłam też sprezentować warsztatowy notes w związku z czym musiałam trochę nad nim popracować. Wyszło jak nie moje.

Ten weekend to scrapki czyste, stonowane, takie inne od tego co wychodzi na codzień z mojego warsztatu. Cukierkowa kartka urodzinowa, na kopercie kwiatki według przepisu Ibiska,

męska zakładka w "wyczepiste" sowy (to według dziecięcia)

i notes dla dziewczyny, którą odwiedzi moja bratanica.

Miał być dziełem mamy ale ta poddała się nie mogąc dać sobie rady ze zdjęciem. To ostatnie też i mnie chciało pokonać ale potraktowałam je pękającym medium i to co się popsuło zostało ukryte :)
Pracowita pszczółka ze mnie, prawda? ;))

sobota, 16 lipca 2011

Wrażeń ciąg dalszy...



Kolejna porcja wrażeń. Po recyklingowej zabawie u Katriny, przed kolejnymi warsztatami, próbowałam wypić kawę, porozmawiać ze znajomymi i jeszcze zrobić kartkę z mapki. W 20 minut, co okazał się mało wykonalne :) Ale nie ma tego złego, kartkę wykończyłam (jak już pisałam) w domu i zgłaszam ją na czwartkowe wyzwanie w Kwiecie :)
Co mnie zachwyciło to fakt, że do wykonania mapki na zlocie mogłam korzystać z zawartości ogólnie dostępnego kartonu z napisem "na wyzwania, można korzystać". Z moich zasobów pochodzi jedynie zawijasek i szydełkowy kwiatek :).
Wracając do wrażeń ze zlotu przemieściłam się na warsztaty z szycia prostego prowadzone przez Wolfann. Proste jedynie z nazwy ale efektowne :)

Pracowałyśmy na pociętych przez Anię kartkach, próbowałam w domu zrobić to samo, masakra ...
Jutro chcę odtworzyć ten ścieg, na razie kiepsko to widzę, dobrze, że robiłam notatki :)
Skończyłyśmy gdy kończyła się giełda dzięki czemu szaleństwu zakupów oddałam się jedynie w sklepach. Właściwie to chyba w każdym narobiłam zamieszania próbując odebrać swoje zamówienia. Dlaczego? Bo próbowałam odebrać w tych, w których akurat nic nie zamówiłam a tam gdzie faktycznie coś miałam do odbioru upierałam się przy dwóch numerach zamówienia (bo w jednym tak naprawdę podwójne miałam :) Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze w domu wypisałam sobie wszystko w notesie: nazwę sklepu, numer zamówienia i miałam to przy sobie w torebce...
Potem zrobiłam pierwszy pokaz decu, próbując wykazać różnice w spękaniach jednoskładnikowych w zależności od tego czym i jak nakładamy kraka. Błąd zrobiłam podstawowy bo nie mając w domu małego opakowania jasnej farby posiłkowałam się zakupioną na zlocie. Nie znałam konsystencji, nie wstrząsnęłam przez co efekt był tak cienki jak ta farba :(
Po chaotycznej ewakuacji przemieściłam się na warsztaty z fimo u Stefci. Można powiedzieć, że liznęłam podstawy :)

Na koniec dnia pierwszego jeszcze mój identyfikator, który zgłosiłam na zlotowe wyzwanie. Chyba widać, że ja to ja ;)

Teraz stanowi główny ozdobnik mojego zapiśnika, tak żeby nie było wątpliwości, że jest mój :) Zdjęcia zapiśnika, właśnie stwierdzam, że nie posiadam, dziecię nie dopilnowało :( W takim razie pokażę następnym razem pisząc parę słów o niedzieli...