Tak po prostu...
czwartek, 17 listopada 2011
niedziela, 13 listopada 2011
Kolejne oblicze avatara

Zimowa wersja mojego avatara wyklejona na wyzwanie Agi na piątkowym spotkaniu KGMiP. Uff, ale zdanie wielokrotnie złożone mi wyszło :).
Praca recyklingowa, tylko ćwiek ze wskazówką ze scrapowego asortymentu. Przepraszam, jeszcze skrawek kalki. W pracy wykorzystałam też elementy z opakowania w które owinięty był przedmiot mojej wymianki od Cynki. Jedno z moich marzeń się spełniło. Uwielbiam Cynkowe twory. No uwielbiam i już :) Zresztą słowa są zbyteczne, wymianka na literę "N"
piątek, 11 listopada 2011
Coming soon..
Kilka tygodni temu znalazłam (chyba na Kwejku) zapowiedź " już wkrótce Kevin zostanie sam w domu" ;). W sklepach kuszą goplanowskie gwiazdorki, pojawiły się ozdoby choinkowe a dziecię puściło "Last Christmas" i konwój coca coli ("bo muszę wyprzedzić telewizję" :))
Skoro więc przyszedł już do mnie Mikołaj to chyba nie powinnam się dziwić? Takie cuda zawierała paczucha, którą właśnie dostałam. Asiu powiedzieć żeś WIELKA to mało. Rzeczywiście udało ci się mnie zaskoczyć i wywołać ogromny uśmiech na mojej twarzy. Komplet jest prześliczny!!! A jak zapakowany!!! :) Jeżeli mi się uda to kwiatka z koperty przekleję na filc i będę jeszcze miała broszkę do kompletu:) Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!
środa, 9 listopada 2011
Stemplomania
wtorek, 8 listopada 2011
poniedziałek, 7 listopada 2011
I ostatni motorowy zryw :)
Pokazuję jako ostatni ale tak naprawdę powstał pierwszy. Motyw z papieru To-Do, super bo cienki :) zostały mi z tego arkusza jeszcze motocykle a były też fajne dystrybutory do paliwa :). Wykończenie- szablony (pożyczone od Doroty bo ja męskich motywów nie posiadam) i okucia. Wsio :)
sobota, 5 listopada 2011
Pamiętnik dla dziewczynki
Mojemu dziecku się podobało, ja też jestem z tego zadowolona. Tempo realizacji jak TGV ;), przeznaczenie- dla 5 latki. Mam nadzieję, że nie jest zbyt dorosły. Baza albumowa zakupiona w trakcie wypadu do Niemiec, pierwotnie z przeznaczeniem na węgierską wymiankę ale dziecię nie dysponowało stosowną ilością zdjęć. Nie widać ale w środku każda kartka została ozdobiona stempelkiem z myszką, myszek mam sześć więc i motywów jest tyle. Czekam teraz na informację czy pamiętnik przypadł do gustu osóbce dla której został zamówiony :)
wtorek, 1 listopada 2011
Auta- decydujące starcie :)
Już byłam bliska rezygnacji. Myślałam, że sympatyczne autka mnie pokonają. Na początek serwetka z autami okazała się nie tą bajką. Dobrze, że dziecię w porę zareagowało bo dałabym straszną plamę. Poszperałam więc w necie i oblepiłam chusteczniki wydrukami. Wydruk A4 więc na całość nie starczyło. I tak stały na szafie strasząc białymi plamami. Wiedziałam, że muszę je podmalować ale nie mogłam sięgnąć po pędzle. To chyba kalendarz zdecydował, że wzięłam się w garść i powstał "Pomysł na..." ;) Teraz pozostał lakier, lakier, lakier...
niedziela, 30 października 2011
Zlot i po Zlocie...
Po każdym wrocławskim zlocie wracam tak napakowana pozytywną energią, że mogłabym góry przenosić. Tylko siebie na zdjęciach nie mogę potem oglądać, bleee. Spotkałam tradycyjnie przesympatyczne dziewczyny z Kwiatu, mam nadzieję, że zasłużę kiedyś na honorowe członkowstwo :)
Tym razem wybrałam warsztaty mix-mediowe u Ayeedy. Paćkałam, pstrykałam, maziałam i wymodziłam dwie prace jak na zdjęciach: turkusowe LO z moim avatarem i rudą zawieszkę.
Jednym z punktów zlotu była jesienna wymianka. Do paczuchy należało włożyć:
1. Przedmiot wykonany własnoręcznie związany z jesienią (związany w dowolny sposób).
2. Karteczkę, tag, atc - w kilkoma słowami od siebie.
3. Coś pysznego do jedzenia lub picia
4. Coś od siebie (może jakiś przydaś?, cokolwiek:))
Włożyłam więc jesienną podkładkę decu,
A do Łucznicy pozostały 22 dni...
środa, 26 października 2011
Pokazywałam?
Chyba nie... Moje własne, "temi rencami" z gliny lepione kolczyki. Poszkliwione jak widać, wzór i pomysł Justyny ale jak widać daleko mi jeszcze :)
Ale za trzy tygodnie wracam do Łucznicy. Już nie mogę się doczekać...
niedziela, 23 października 2011
Kocich opowieści cd.
środa, 19 października 2011
Zarobiona jestem...
To co na zdjęciach stanowi tylko część powodu mojej nieobecności. Kocie pupy ;) zyskały akceptację i znalazły poczesne miejsce na serii zakładek i kolczyków. Pomysł i wzór, włączając tło, wykończenie i fastrygę są moje i jestem z nich dumna. Do tego wykańczam podstawki z wizerunkami kotów, którymi opiekuje się fundacja. Pokażę jak dojdę do końca...
czwartek, 13 października 2011
Żarówka
Kiedy znalazłam w swoim warsztacie żarówkę napisałam na FB, że to zaczątek mojej pracowni ceramicznej. I wcale nie miałam na myśli tego, że wkręcę ją pod sufitem :) Miseczka na zdjęciu to cała historia... Szkliwiona jest podwójnie: na zewnątrz właśnie przy pomocy żarówki (stąd wspomniany wpis) wewnątrz w kolorze ecri :) (to ten kolor, który udało się osiągnąć na dnie). Strona zewnętrzna miała mieć efektowne zacieki ale chcieć nie zawsze oznacza móc. Szkliwo jest zagadkowe a w rękach niedoświadczonej osoby daje efekty jak widać :) Miseczka z formy, z wałeczków zacieranych, wewnątrz koronkowy motyw, jestem z niej dumna choć włożonego w nią serca i pracy nie widać w końcowym efekcie.
Aha, najważniejsze, wszystkim, absolutnie wszystkim, którzy do mnie zaglądają, zostawiają komentarze DZIĘKUJĘ. Nie potrafię prowadzić dyskusji w komentarzach, wybaczcie ale każdy czytam z ogromną radością :).
środa, 12 października 2011
Dostałam...
Też na "m", M-jak mysz, perfekcyjnie odszyta, w zgrabnych porciętach. Dziecięciu oczy się zaświeciły i choć stary już z niego koń mysz przywłaszczył sobie bez namysłu. Ale zdjęcie zrobił jak widać :(
Sobotnie popołudnie spędziłam w sympatycznym towarzystwie dziewczyn normalnych jak ja, w miejscu uroczym i smakowitym. Byłam tam po raz pierwszy ale liczę, że nie ostatni. No i dziecię ze mną też było, szczęściara za mnie :)
sobota, 8 października 2011
Na literę M...

Zrobiłam na dzisiejsze spotkanie. Najpierw dłuuuuugi proces myślowy, później szybki przebłysk "maki". Zapas stosownych serwetek pod ręką posiadam z techniki wiadomej. W celu zabezpieczenia pasta żelowa, to wszystko na papierze japońskim i szycie koptyjskie. Hm, nie widać tego.... :(
Ps. Po pierwszych komentarzach śpieszę dodać, że zdjęcie prezentuje notes :)
poniedziałek, 26 września 2011
Węgierskiej wymiany cd.
Dziecię na tydzień wyemigrowało do kraju naszych bratanków. Nadeszła pora rewanżu za zeszłoroczną wizytę u nas. Dziecię zadowolone pochłania oryginalny węgierski gulasz robiąc mi smaka swoimi sms-ami. Dopiero wczoraj pojechał a już za nim tęsknię. Ogromnie!!!! Obok oryginalnych polskich słodyczy i żubrówki (dla rodziców Arona oczywiście) zabrał albumik jak na zdjęciach. Temi, własnymi rencami przez mamunię robiony w oparciu o zeszłoroczny materiał zdjęciowy:) Zdjęcia z atramentówki to duży błąd, brudziły i potraktowałam je lakierem-śmierdzielem. Z efektu szczęśliwa nie jestem ale już pojechał (album).
A co do żubrówki, jak rasowa blondynka wybierałam wódkę długo i z namaszczeniem. "Proszę Pani, poszukuję dobrej, polskiej wódki, którą również eksportujemy". Takie życzenie wyraziłam w sklepie dyskontowym stojąc rozdarta pomiędzy żubrówką, wyborową i żołądkową gorzką. Wyraz bezradności w jej oczach- "bezcenny". Dziecię z boku szepcze "mama, nie rób mi obciachu" a ja wybierałam najładniejszą trawkę w żubrowej butelce ;) Blondynce wolno, no nie? ;))))
sobota, 24 września 2011
Kolorowe inchies
Zrobiłam na kolejne wyzwanie z wymianką Scrapujących Polek. Niestety portal w trakcie został zamknięty :( . Na szczęście zdążyłyśmy z Anią, moją wymieniankową parą, wymienić się adresami. Portal zamknięty, obie paczuchy dotarły więc pokazuję. Nie ukrywam, że miałam ogroooooomny problem żeby znaleźć pomysł do, wydaje się prostego, tematu "kolory". Bardzo jestem ciekawa co wymyśliły pozostałe dziewczyny. Może uda mi się to wyśledzić na blogach...
niedziela, 18 września 2011
Przed Promenadą


Moje wczorajsze zaleganie w łóżku zaskutkowało opóźnieniem w skręcaniu fimo. Pokryte drugą warstwą werniksu suszą się, podsusza się też reszta podkładek, tych którym dopiero dziś wybrałam motyw. Znowu króluje lawenda.
Obudziłam się bladym świtem więc poranek spędziłam klejąc zakładki, którymi chcę się zrewanżować za zaproszenie na Promenadę. Trójkątne są dwustronne więc zdjęcia należy oglądać parami :). Wszystkie cytowane Miłoszem.
Truskaweczko, podkładki pokrywam werniksem szklącym samopoziomującym. Na opakowaniu zapewniają, że wysuszona warstwa jest nie do zdarcia (papierem ściernym nie usuniesz, sprawdziłam :) Czy się nie przykleja, jak to ten szewc co bez butów ja takowej nie posiadam ale różnie mówią. Mojej siostrze się przykleja niezależnie czym pokryję ale uważam, że to wina jej kubków ;)
sobota, 17 września 2011
Lenistwo...
Lawendowo

aniołowo

pozostałe

brochy

W kwejkowym teście osobowości wyszło, że cechuje mnie lenistwo. No cóż, skoro nic nie robię to coś w tym chyba jest ;) Na dowód mojej bezczynności tygodniowy urobek na zbliżającą się Promenadę. Komercyjnie.
Piekarnik zajmuje fimo a ja zaległam w łożu. Polenić się dalej ;)

aniołowo

pozostałe

brochy

W kwejkowym teście osobowości wyszło, że cechuje mnie lenistwo. No cóż, skoro nic nie robię to coś w tym chyba jest ;) Na dowód mojej bezczynności tygodniowy urobek na zbliżającą się Promenadę. Komercyjnie.
Piekarnik zajmuje fimo a ja zaległam w łożu. Polenić się dalej ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Etykiety
- codziennik (115)
- scrapki (115)
- Czego Jaś się nie nauczył... (111)
- candy i inne zabawy (43)
- biżuteria (35)
- decu (31)
- ceramika (16)
- Trzpiotki (9)
- moja muzyka (6)
- Czego Jaś się nie nauczył... scrapki (2)
- beading (2)
- filc (2)
- kursy (2)
- na szyję (2)
- Czego Jaś się nie nauczył...scrapki (1)
- fimo (1)
- podróże (1)
- sc (1)


